Biologiczna ochrona roślin – dlaczego nie polega tylko na „naturalnym oprysku”?

Biologiczna ochrona roślin – dlaczego nie polega tylko na „naturalnym oprysku”?

Biologiczne metody ochrony roślin bywają przedstawiane jako prosta alternatywa dla chemicznych środków ochrony: zamiast substancji syntetycznej stosuje się coś naturalnego i problem jest rozwiązany. W rzeczywistości to znacznie bardziej złożone zagadnienie. Biologiczna ochrona wykorzystuje organizmy żywe, ich produkty lub naturalne zależności zachodzące w środowisku, a jej skuteczność bardzo często zależy od momentu zastosowania, warunków pogodowych i wiedzy o biologii zwalczanego organizmu.

Mikroorganizm może chronić roślinę na kilka sposobów

Bakterie i grzyby wykorzystywane w ochronie biologicznej nie muszą działać dokładnie tak jak klasyczny fungicyd. Część mikroorganizmów konkuruje z patogenami o przestrzeń i pokarm, ograniczając możliwość ich rozwoju na powierzchni roślin albo w strefie korzeniowej.

Inne wytwarzają metabolity hamujące wzrost organizmów chorobotwórczych. Niektóre mogą również wpływać na reakcje obronne roślin.

To ważna różnica, ponieważ preparatu mikrobiologicznego nie powinno się oceniać wyłącznie według schematu „oprysk zabija patogen”. Biologiczna ochrona często opiera się na stworzeniu patogenowi mniej korzystnych warunków do kolonizacji rośliny.

Najważniejszy może być moment, a nie intensywność

W ochronie interwencyjnej często oczekuje się szybkiego zahamowania już rozwiniętej choroby. Biologia szczególnie dobrze sprawdza się natomiast w strategiach profilaktycznych i przy odpowiednio wczesnym ograniczaniu infekcji.

Jeżeli patogen zdążył skolonizować dużą część tkanek, możliwości metody działającej przede wszystkim na powierzchni mogą być ograniczone. Dlatego wykonanie zabiegu przed silnym rozwojem choroby może być znacznie skuteczniejsze niż zwiększanie intensywności ochrony wtedy, gdy objawy są już masowe.

Wymaga to obserwacji plantacji i znajomości okresów największego ryzyka infekcji. Temperatura, wilgotność, czas zwilżenia liści czy faza rozwojowa roślin mogą być równie ważne jak sam wybór produktu.

Organizmy pożyteczne działają również bez naszej aplikacji

Biologiczna ochrona to nie tylko preparaty kupowane w opakowaniu. W każdym agroekosystemie występują organizmy naturalnie ograniczające liczebność szkodników. Biedronki, złotooki, bzygowate, pasożytnicze błonkówki czy drapieżne roztocza mogą mieć duże znaczenie w regulacji populacji organizmów szkodliwych.

Chroniąc te gatunki, wykorzystujemy usługę ekosystemową, która działa przez cały sezon, a nie jedynie przez kilka godzin po wykonaniu zabiegu.

Dlatego integrowana ochrona uwzględnia ograniczanie działań niszczących populacje organizmów pożytecznych. Nieuzasadnione stosowanie preparatów o szerokim spektrum może zredukować nie tylko szkodnika, ale również jego naturalnych wrogów.

Profilaktyka zaczyna się od agrotechniki

Nie ma sensu stosować preparatu biologicznego przeciwko chorobie, a jednocześnie tworzyć patogenowi idealne warunki do rozwoju. Zbyt gęsty łan, słaba wentylacja i długotrwała wilgoć na liściach mogą istotnie zwiększać presję wielu chorób.

W ogrodnictwie znaczenie ma nawet pora podlewania. Jeżeli woda stale zwilża liście pod koniec dnia, a rośliny pozostają mokre przez wiele godzin, może zwiększać się ryzyko części infekcji. W niektórych systemach lepszym rozwiązaniem jest dostarczanie wody bezpośrednio w okolice korzeni.

W rolnictwie ważne pozostają zmianowanie, termin siewu, dobór odmiany i prawidłowe zagospodarowanie resztek pożniwnych. Każda metoda zmniejszająca ilość materiału infekcyjnego obniża presję, z którą później musi poradzić sobie program ochrony.

Integrowana ochrona nie oznacza wojny „chemia kontra biologia”

Największym błędem jest przedstawianie tych metod jako dwóch wzajemnie wykluczających się światów. Integrowana ochrona roślin zakłada wykorzystanie dostępnych rozwiązań w taki sposób, aby ograniczać zagrożenie dla ludzi, zwierząt i środowiska, a jednocześnie utrzymywać skuteczną ochronę upraw.

Oznacza to przede wszystkim monitorowanie. Zabiegu nie wykonuje się dlatego, że „zawsze robiono go w tym tygodniu”, lecz dlatego, że warunki i sytuacja na plantacji wskazują na potrzebę działania.

Metody biologiczne, agrotechniczne i chemiczne mogą być elementami jednego programu, jeżeli są właściwie dobrane. Celem nie jest zastosowanie jak największej liczby produktów, lecz utrzymanie organizmów szkodliwych poniżej poziomu powodującego istotne straty.

Właśnie dlatego przyszłość ochrony roślin będzie prawdopodobnie polegać nie na jednym „idealnym” rozwiązaniu, lecz na coraz precyzyjniejszym łączeniu metod. Im lepiej rozumiemy ekosystem uprawy, tym mniej przypadkowa staje się ochrona roślin.